Łzy leciały mi ze szczęścia, czułam, że Duch Święty wszedł do mojego serca. Czuję wielką radość w moim sercu, że mając 80 lat pierwszy raz przeżyłam coś takiego i wiem, że do końca mojego życia Duch Święty będzie we mnie działać i pomoże mi żyć, modlić się w skupieniu.

Irena, 80 lat

 

Kurs zaowocował spontaniczną modlitwą i miłością do Boga Trójjedynego, do uwielbienia Pana śpiewem. Wydaje mi się, że przyjąwszy Jezusa do serca mam go nieść innym.

Małgorzata, 49 lat

 

Zastanawiałam się, po co tu jadę. Swoje nawrócenie na drogę Pana przeżyłam dwa lata temu i wydawało mi się, że idę do przodu, więc po co mi „Nowe życie”? Przecież już mam. Ale nic bardziej mylnego. Kurs uporządkował moją wiedzę i otworzył we mnie jeszcze zamknięte „komory” serca. Gdy podczas modlitwy zaczęłam płakać, łzy płynęły coraz szybciej, nie mogłam zrozumieć, czemu. Przecież żyję z Bogiem i raduję się w nim, a tu dar łez. Dlaczego? Zrozumiałam, że mój czas oczyszczania trwa, a Duch Święty jest przy mnie i pracuje nade mną. Jestem szczęśliwa, że jest w moim sercu i w każdym dniu czuję jak mocniej zmienia mnie i mój świat.

Angelika

 

Kurs wywołał niesamowite emocje. Na początku nie potrafiłem ich nazwać. Balem się. Od południa drugiego dnia zacząłem rozumieć, dlaczego tu jestem. Narodziło się nagle wiele pytań, na które – o dziwo – szybko znalazłem odpowiedzi. Zanurzyłem się w łasce Pana. Jest mi z tym bardzo dobrze. Wiem, że dostałem Nowe Zycie!

Maciej

 

Zobaczyłam moje puste serce i marne życie. Dostałam nowe życie, zostawiłam starego człowieka, okaleczonego, i zobaczyłam światło i nową drogę.

Jolanta

 

Kurs przeżyłam głęboko. Od 15 lat nie byłam na żadnych rekolekcjach, mieszkam z mamą staruszką, która wymaga opieki całą dobę. Byłam bardzo wypalona duchowo, czułam się jak pustynia. Tu odkryłam, że byłam zła na tę sytuację bez końca, czułam się tym zniewolona. Obwiniałam Pana za swój los. Przyznałam się do tego i otrzymałam wolność, przebaczyłam Panu, sobie i mamie. W zamian otrzymałam pokój, radość, a te sytuacje postrzegam jako błogosławieństwo, bo wiem, że przez ten trud i cierpienie wróciłam do mojego Jezusa a z nim do zgody na swoje życie – nowe życie.

Halina

 

Kurs przeżyłam bardzo osobiście, naprawdę zaczęłam Nowe Zycie. Jezus jest teraz moim Panem, oddałam Mu swoje życie. Po sześciu latach przystąpiłam do sakrament pokuty i przyjęłam Eucharystię.

Renata, 45 lat.

 

Na tym kursie odzyskałam prawdziwą wolność Dziecka Bożego. Nareszcie uwierzyłam w to, że Bóg mnie naprawdę kocha i wszystko, co dostałam, jest mi dane dlatego, że On – Jezus mnie kocha i pragnie tylko jednego: abym żyła w Jego sercu.

Lila, 59 lat

 

Kurs pozwolił mi na nowo przypomnieć sobie to, co kiedyś słyszałam w oazie czy Duszpasterstwie Akademickim. Dzięki tym przypomnieniom upewniłam się, że jestem na właściwej drodze. A Jezus, którego zawsze traktuję jako Żywą, Działającą Osobę, jest moim Panem.

Małgorzata, 50 lat

 

Otworzyłam swoje serce jeszcze bardziej na działanie Boga i na jego nieskończoną miłość do mnie. Pan Jezus przemienia moje serce, pozwala mi narodzić się na nowo, z serem otwartym na innych ludzi. Stary człowiek we mnie umiera, a rodzę się do nowego życia z moim ukochanym Panem, Jezusem Chrystusem.

Dorota

 

Kurs ratuje życie. Moje życie. Doświadczenie wspólnoty, modlitwy wspólnotowej, jakiej tu doświadczyłam, powoduje, że będę szukać miejsca (wspólnoty) dla siebie. Jestem indywidualistką z dużym JA, a tu poczułam się częścią, która pasuje do całości. Jezus był zawsze obecny w moim życiu, ale ciągle Go krzyżowałam – tutaj odkryłam, że On nadal żyje a ja oddałam Mu życie i czuję, wiem, że nadal jestem WOLNA!

Bożena, 49 lat

 

Przeżyłem ten kurs bardzo osobiście, jako spotkanie z Jezusem. Oddałem mu całe swoje życie, zawierzając Jego miłości do mnie. Spotkałem Bożych ludzi, których Bóg postawił na mojej drodze. Otwierając się na głoszone treści doznałem łaski wejścia w Nowe Zycie.

Jerzy, 52 lata

 

Ten kurs był dla mnie wielką niespodzianką od Pana Jezusa, który nas wszystkich tu zaprosił po imieniu, Teraz wiem, co to znaczy narodzić się powtórnie, z Ducha Świętego. To znaczy, żeby z Jezusem zostać do końca i oddać Mu 100% swojego życia (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość). Pan Jezus bardzo mocno mnie dotykał. Pozwalał zobaczyć te bolesne miejsca, które są we mnie. Zabrał je ode mnie, oczyścił, uzdrawiając moje wnętrze z wielu zranień. Tutaj wiem, że już nie jestem tym samym człowiekiem. Jezus jest moim Panem, nie pragnę nikogo innego.

Piotr

 

Ojciec wziął odpowiedzialność za moje życie. Wypełnił pustkę i smutek (jestem po rozwodzie). Nie muszę zasługiwać na Jego miłość, on mnie kocha i szaleje za mną. Jestem szczęśliwa.

Ania

 

Od 20 lat żyje w małżeństwie. Na kurs przyszłam, bo czułam, ze coś jest nie tak z moim życiem. Jako żona i matka trójki dzieci czułam się bardzo samotna moim małżeństwie i rodzinie. W pierwszych chwilach kursu zastanawiałam się, po co Bóg Mie tu zaprosił. Potem okazało się, że Bóg szukał mnie, żeby dać mi na nowo Swoją miłość i wypełnić pustkę mojego serca, uzdrowić je. Po kursie czuję się szczęśliwa.

Kamila, 46 lat

Share This