Świadectwa – Nowe Życie wrzesień 2013

Doświadczyłem Boga w zupełnym i bezgranicznym przebaczeniu podczas modlitwy o przebaczenie dla innych oraz dla samego siebie.  Doświadczyłem Boga – Ducha Świętego podczas modlitwy o wylanie Ducha Świętego. Przeżycie zaśnięcia w Panu, które mnie spotkało jest potwierdzeniem niewyobrażalnej miłości i dobroci Boga względem mnie.  Wyjadę z przekonaniem i wiarą iż mimo, że w swoim życiu zniszczyłem bardzo wiele, żeby nie powiedzieć wszystko (!), Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem i wybacza mi moje wszystkie grzechy, a także daje rozwiązanie i nowe życie.

Roman

 

Kurs pozwolił mi na głębokie spojrzenie we własne serce. Doświadczyłem działania Ducha Świętego poprzez niesamowitą, wewnętrzną radość, harmonię i spokój. Doznałem daru przebaczenia dawnych urazów i „zadr”. Wyjeżdżam wolna od niechęci do tych osób, którym co prawda dawno wybaczyłam, ale nie zapomniałam. Teraz nie mam już nawet negatywnych uczuć i wspomnień.  Oddałam przeszłość Jezusowi. Jestem nową osobą. Radość wylewa mi się uszami! Modliłam się wielokrotnie o liczne dary Ducha Świętego. Po raz pierwszy podczas modlitwy pozwoliłam sobie na otwarcie ust i rozwiązanie języka i zaczęłam się modlić językami. Trochę się wystraszyłam, ale jest super! Wyjeżdżam z mocnym postanowieniem chodzenia i trwania w Duchu Świętym.

D.B.

 

Bóg dał mi nowe życie, zagościł pokój w sercu, rozpoznałam co powodowało niepokój – brak przebaczenia Bogu, chociaż wydawało mi się, że wszystko ok. Wiedziałam, że przez cały okres ciężkich doświadczeń życia ziemskiego jest przy mnie, Jemu powierzałam swoje „krzyże”. Podświadomie obwiniałam Go za chorobę syna, za śmierć kolejnego dziecka. Teraz jestem oczyszczona, wiem, że to nie moja zasługa, ale Jego, bo On tak chciał.

Ela

 

Poczułem Boga, otrzymałem dar od Ducha Świętego i zrozumiałem, że mam rozwijać dalej dar miłości bliźniego. Do głębi wybaczyłem tym, którzy mnie krzywdzili. Pokochałem ich na nowo. Z tego kursu wyjeżdżam z „Nowym życiem”, pełnym wiary i ufności w Jezusa z Duchem Świętym.

Marcin

 

Początek kursu był ciężki, nic nie było dla mnie wiarygodne, przeszkadzało mi to, że krzesła niewygodne, że dużo notowania podczas konferencji. Lecz od momentu, kiedy ogłosiłam Jezusa królem mojego życia wszystko się zmieniło – długopis miałam cały czas w ręku, krzesła poszły w niepamięć, nawet spokój w sercu zagościł. Nie boję się podejmować decyzji bo mam kogoś, kto nad moim życiem czuwa. Dla mnie kurs to oddział położniczy, noworodkowy, bo ludzie rodzą się tutaj na nowo! Od teraz nie będę się obawiała przyszłości, bo idę za rękę z Panem. Pogodziłam się ze śmiercią taty, zrozumiałam, że to jest część Bożego planu. Mam najlepsze, co mogłam mieć bo mam dwóch tatusiów w niebie!

Marzena

 

Kilka razy w trakcie kursu doświadczyłam Boga, poprzez radość, ulgę, spokój i miłość, która wypełniła mnie na wskroś podczas modlitwy wstawienniczej. Ciepło, jedność, skupienie w modlitwie emanuje miłością, która jest największą i najwspanialszą wartością. Z kursu wyjeżdżam z utwierdzeniem się w świadectwie, które dał  mi Jezus. To świadectwo Jego bliskości i miłości, więc z kursu wyjadę z jeszcze większą wiarą, nadzieją , miłością oraz zapałem do napisania pracy magisterskiej.

Brygida

W czasie tego kursu doświadczyłam Jezusa. Nie było to dla mnie nowe doświadczenie, ale te intensywne dni dały mi poczucie, że właśnie takim Bogiem żyję na co dzień, Bogiem, który mnie kocha, który jest większy od mojej słabości, który mnie zbawił i dał nowe życie w Duchu, życie we wspólnocie. Doświadczyłam też tego, że Bóg ma dla mnie ciągle coraz to wspanialsze rzeczy, które chce mi pokazywać, którymi chce mnie zaskakiwać. Pokazał mi, że nie ważne, czy jestem w takiej czy w innej wspólnocie, Bóg daje mi moją drogę ale też zaprasza do poznawania. Wyjadę z poczuciem RADOŚCI, wdzięcznością, że po raz kolejny, nie ważne, czy po raz 10 czy 50 mogłam wybrać Jezusa. Wyjadę wdzięczna, że On dał mi świadomość swojego planu miłości, dał mi nowe życie i pozwolił z niego korzystać już dawno temu.

Sylwia

 

Bóg przemienia moje serce, moje myśli i czyny. Oddaję kolejne „procenty” mojego życia (chyba już 99% ). Z kursu wyjeżdżam z radością i „s”pokojem, wiarą (która jest czynem) i nadzieją na niebo!

Marek

 

Doświadczyłem spokoju duszy, pełnego luzu. Zrozumiałem, że jestem potrzebny. Trudno było powstrzymać łzy. Wiem, że muszę zmienić całe dotychczasowe życie, relacje w rodzinie i pracy.

Tomek

 

Doświadczyłem autentycznego przyjścia Chrystusa do każdego z nas bez względu na jego wykształcenie, zdolności, talenty. Wyjeżdżam z postanowieniem przemiany mojego życia. Chcę zamknąć rozdział starego życia, prowadzącego donikąd, a rozpocząć lepsze życie z Jezusem Chrystusem miłosiernym.

Lucjan

 

Znów widziałem, jak niecałe 3 dni pozwalają robić cuda. Jak Bóg w tak krótkim czasie może zmieniać WSZYSTKICH uczestników kursu (ekipę też 😉 )

Arek

 

Komentarze są zamknięte.